Moje wrażenia z Polski

Moje wrażenia z Polski

Osobiście Polska mnie zaskoczyła w najprzyjemniejszym tego słowa znaczeniu. Uderzyła mnie uroczymi i przytulnymi miasteczkami, trawnikami, bulwarami itp. Ulice miasta są niezwykle zadbane. Wszystko jest wylizane do czysta.

Stare centra wydają się wręcz bajeczne i zabawkowe .

Widziałem sporo miast w Polsce, więc moje wrażenia z Polski są dość obiektywne.

Nasza podróż po Polsce zaczęła się w Przemyślu, potem zobaczyliśmy Rzeszów, Kraków, Oświęcim, Warszawa, Gdańsk, Szczecin, Katowice.

Chciałbym zobaczyć więcej, ale nie da się obejmie wszystko na raz, zajmie kilka podróży.

Nasza podróż okazała się dość wszechstronna…

Poznaliśmy polską kuchnię (żhurek i bigos, ossypek i kiełbasa krakowska, polskie sery i zapiekanki - i smaczne, i syte, i wysokokaloryczne). To jest dokładnie to, czego potrzeba w niezwykle aktywnej, pełnej wrażeń podróży.

Wakacje krajoznawcze doskonale połączone z plażą. Leżeliśmy na miękkim piasku w Gdańsku, próbowaliśmy chłodu Bałtyku.

Było miejsce na rozrywkę.. Mimowolnie brali udział w przedstawieniu teatralnym na Rynku Głównym w Krakowie.

W Warszawie oglądaliśmy pokaz tańca fontanny, świetnie się bawiły w centrum nauki „Kopernik”, próbowały prawie wszystkich nazw piwa w pubie „Piw Paw”, jeździły rowerami po mieście.

Zarówno dorośli, jak i dzieci znajdą coś dla siebie zrobić w Centrum Kopernika.

Upamiętnia ofiary Auschwitz.

Było miejsce na spacery na łonie natury. Z wyjazdu do Pałacu Vilanuve zostawiłam wiele miłych wspomnień. Park ze stawem otaczającym Pałac Vilanavsky jest dokładnie tym, czego potrzebujesz do pełnego relaksu, odpoczynku od codziennego zgiełku.

W Przemyślu odwiedziliśmy tajemniczy loch i muzeum fajek, siedziałem na ławce ze Szwejkiem.

Szczecin uderzyło piękno starożytności architektura, a spacer po centrum nocnych Katowic okazał się dość romantyczny.

Noc Katowice.

Nie obyło się bez przygód i nie do końca przyjemnych sytuacji. A co z nimi bez nich?! Bez nich podróż będzie dość mdła i nie tak ciekawa. Spóźniliśmy się na autobus i znowu kupiliśmy bilety, pociągi złapaliśmy dopiero na ostatnią sekundę przed odjazdem, zdaliśmy pod tym względem standardy olimpijskie w bieganiu na krótkich i długich dystansach. Raz nawet zostaliśmy na ulicy ze względu na to, że właściciel mieszkania nie przewidział późnego zameldowania, chociaż go ostrzegaliśmy. Złapała nas ulewa i przemokła prawie do skóry. Nasz tramwaj pojechał do zajezdni, zamiast podążać wyznaczoną trasą, i znaleźliśmy się w zupełnie nieznanej części miasta, skąd nie wiadomo, jak się wydostać. Pojechaliśmy jak królik komunikacją miejską, bo nie mogliśmy kupić biletów w automacie. Pokłóciliśmy się, przestraszyliśmy się i zgubiliśmy, a potem długo szukaliśmy się w zupełnie obcym mieście, zamiast spokojnie, spokojnie prowadzić się za rączki, nie o krok w tyle, żeby nie dostać zagubiony w nieznanym obszarze. Co się po prostu nie stało! Cóż, ogólnie bardzo nam się ten wyjazd podobał, szkoda, że ​​nie było ich więcej!